Złe wieści
Koniec lipca 2005 i zaczęły się schody. Opóźniają się zdjęcia Waldka Krzystka i szansa, aby zają się serialem spada do zera. Dwaj inni reżyserzy odmawiają, gdyż mają już podpisane umowy. Coraz częściej myślę o Adku Drabińskim. Dwa lata wcześniej oddałem w jego ręce reżyserowanie scen aktorskich "Sensacji XX wieku". Jest bardzo sprawny, ale próby zbudowania napięcia kończyły się fiaskiem. Myślę, że może było to wynikiem bardzo ograniczonych środków na realizację "Sensacji", a w filmie będzie lepiej. Sprawdzam jego artystyczne cv. W minionych dziesięciu latach zrobił dwa filmy. Znajduję recenzje: tylko Jacek Szczerba pisał dobrze, pozostali recenzenci uznali filmy za artystyczną klapę. Muszę jednak podjąć decyzję natychmiast, żeby obronić planowane terminy. Proponuję Adkowi reżyserię serialu. Zgadza się bez wahania; mówi "czekałem na to. Będziesz miał lojalnego partnera". To ważne słowa. Uwierzyłem. Nie ma jednak żadnych propozycji ludzi, z którymi ma pracować: operatora, scenografa, kostiumografa.
Ja uważam, że należy oddać kamerę w ręce Waldka Szmidta. Pracuję z nim od dawna. Wiem, że jest doskonałym operatorem, ale nigdy samodzielnie nie robił tak dużego filmu. Czy wytrzyma napięcie, stres, bardzo ciężką pracę przez sto dni zdjęciowych? To ogromne wyzwanie.
Kolejne złe wieści: pierwsza próba zmierzenia się z budżetem wykazuje, że szanse na zdjęcia w Normandii i Paryżu są bardzo niewielkie. Muszę więc wrócić do pisania nowych scen w scenariuszu, a to jest jak wieża z kart, gdy wyjmie się jedną inne zaczynają się sypać. Skoro jest reżyser musimy jak najszybciej wyruszyć na dokumentację, a by wybrać miejsca zdjęciowe. tyle, że z nami powinien pojechać operator i scenograf.
Boję się opóźnienia, ale czuję się bezradny. Czyżby do filmu wkradł się Jadzio?
Szkoda ;(
Czytam to dopiero teraz, i chyba już wiem, dlaczego tak było. W końcu TVP woli wydać miliony na jakieś bzdurne seriale o "zakochanych nastolatkach wchodzących w dorosłość" niż zrealizować coś naprawdę wielkiego.
Coś, co będzie się oglądać z zapartym tchem przez następne 50 lat i zastanawiać się: jak oni to zrobili?
Widząc po efekcie - nie wyszło to tak źle, jakby się myślało. Kilka rzeczy bym poprawił :] Ale jednak te zdjęcia, detale, wierność historii, to mnie po prostu zniewala...
