Wybranie reżysera nie posuwa organizacji ekipy do przodu, choć liczyłem, że będzie inaczej. Wciąż brakuje operatora, scenografa, dekoratora wnętrz, a więc ludzi ogromnie ważnych dla filmu. Odnoszę wrażenie, że szczególny ruch na telewizyjnym podwórku stworzył bardzo trudną sytuację. Ruszyła produkcja tak wielu seriali, że zaczyna brakować ludzi. Na szczęście nie mam kłopotów z aktorami; wszyscy, do których zwracam się z propozycją udziału w "Twierdzy" zgadzają się bez wahania, choć doskonale wiedzą, że czeka ich bardzo trudna praca setki kilometrów od Warszawy, słabe hotele, zdjęcia w nocy, w deszczu, śniegu, na mrozie w mundurach, które nie dają ciepła. W rezultacie casting obejmuje tylko tych, których musimy zobaczyć w mundurach, sprawdzić czy na nich "dobrze leżą". Szczególnie ważna jest sprawa doboru aktorek. Ról kobiecych jest niewiele, są trudne, tym bardziej wybór musi być doskonale trafiony. Właściwie powinny to być zdjęcia próbne, ale na to nie ma pieniędzy. Na szczęście zaprzyjaźniona firma "Hero" Krzyśka Kłoskowskiego (z Poznania!) przysyła mundury. Paweł Małaszyński, nie pytając o honorarium, przychodzi na wszystkie castingi, aby partnerować koleżankom i kolegom. To bardzo ułatwia casting. Sławek Małyszko, drugi reżyser staje za kamerą video. Rusza casting.
[Dołączam fragment nagrania z castingu, po uzyskaniu zgody wszyskich filmowanych tam aktorów].
Pierwotny termin rozpoczęcia tzw zdjęć uciekających, jaki wyznaczyłem na październik wydaje się już nierealny. Mam jeszcze nadzieję, że uda się rozpocząć zdjęcia w styczniu 2006 roku. Zima zapowiada się piękna, a to ogromnie ważne dla filmu. Wszystko zależy od tego kiedy Zarząd TVP podpisze umowę. Okazuje się, że sprawa musi nabrać mocy urzędowej. Mijają tygodnie... NIe mogę tracić czasu. Wyruszamy na Dolny Śląsk, aby wybrać miejsca zdjęciowe (choć wciąż nie ma operatora) i przeprowadzić casting w teatrach w Jeleniej Górze, Opolu i Wałbrzychu.
