Finanse
To moje największe zmartwienie. Budżet, jaki wyznaczyła Telewizja na potrzeby filmu kostiumowego i realizowanego tak daleko od Warszawye jest niewielki. A ja chciałbym odtworzyć atmosferę tamtych dni, a to oznacza wynajęcie pojazdów, kostiumów, budowę dekoracji, wielu statystów. Pierwsze podliczenie wypada fatalnie. Właściciele zabytkowych pojazdów żądają 1500 zł za dzień zdjęciowy jednego pojazdu. Sławek Cisowski, który jest konsultantem i znawcą Czech poznaje mnie z Franiskiem Kochem, zwalistym Czechem, właścicielem firmy zajmującej się wynajmowaniem zabytkowych pojazdów: 800 złotych za dzień zdjęciowy! NIe ma to jak konkurencja. Ceny u naszych od razu kolekcjonerów spadają! A marzy mi się sprowadzenie czołgu Tygrys z Czech. Ale to kosztuje osiem tysięcy złotych za dzień zdjęciowy. Na razie mnie na to nie stać. Krzysiek Kłoskowski, szef poznańskiej (!) firmy "Hero Collection" szyjącej mundury daje duże upusty (po starej przyjaźni). I tak krok po kroku dopinamy budżet. Niestety oszczędności rodzą niebezpieczeństwa. Przyjmuję ofertę firmy Gałach z Łodzi, która ma uszyć 10 kombinezonów dla płetwonurków model 1945. Oferta jest oczywiście najtańsza, ale właściciel, jakby nigdy nie wchodził do wody, dostarcza kombinezony ze szwami nie uszczelnionymi. Nie zauważam tego, ale podczas zdjęć woda wlewająca się do kombinezonów przysporzy ogromne kłopoty.
