Dzień pierwszy
Początek maja 2005 roku. Spotkanie w gabinecie dyrektora I Programu TVP. Dyrektor Maciej Grzywaczewski i jego zastępca Piotr Dejmek mierzą mnie wzrokiem pełnym niezrozumienia. Nie jestem ich pracownikiem, gdyż oni odpowiadają za program, a nie mają wpływu na ludzi, którzy ten program tworzą. Ja jestem pracownikiem Agencji Produkcji Audycji Telewizyjnych.
- Naprawdę chce pan odejść z telewizji? Dlaczego? - pyta Grzywaczewski.
- Powiem tak: przez dziewięć miesięcy walczyłem o to, aby mój zespół Sensacji XX wieku dostał komputer i drukarkę. Ta, którą mamy to HP 4L, czyli teoretycznie drukuje 4 strony na minutę, ale kartki trzeba wtykać ręcznie, więc przepustowość spada. O faks już nie walczę, bo przyniosłem z domu.
Dejmek uśmiecha się.
- Co za problem. W telewizji są tony tego sprzętu! - pyta Grzywaczewski, nieco zdezorientowany, jakby podejrzewał mnie o kpiny.
- Ano taki, że przez dziewięć miesięcy usiłuję wytłumaczyć, że zespół, który co miesiąc przygotowuje widowisko historyczne Sensacje XX wieku powinien mieć drukarkę. Bezskutecznie.
Dejmek mruczy coś pod nosem. Nie słyszę, ale się domyślam się, że to o pani dyrektor APAT
- Pana decyzja jest nieodwołalna? - pyta Grzywaczewski.
- Dziewięć miesięcy rozmów na temat komputera to tylko kropla. Powodów jest jeszcze sto.
- Nie mam możliwości, aby pana zatrzymać - mówi Grzywaczewski. - Niech pan pozostanie w telewizji jako niezależny producent. Pana książka "Twierdza szyfrów" bardzo mi się spodobała. Uważam, że to świetny materiał na serial. Zgadza się pan na stworzenie takiego serialu?
Grzywaczewski i Dejmek przez lata, zanim przyszli do telewizji byli niezależnymi producentami. Wiedzą co mówią. Dlatego odpowiadam:
- Tak
- Trzynaście odcinków.
- Cholera, dużo!
I tak to się zaczęło. Wykonałem skok do głębokiej wody. Wiedziałem, że bardzo szybko muszę zgromadzić zespół, od którego będzie zależał sukces tego filmu: aktorzy, scenograf, reżyser, kierownik produkcji, operator, kostiumograf. Musiałem tych ludzi znaleźć i przekonać ich do współpracy ze mną. Zacząłem od reżysera.
pana zapewne aktualnej wiedzy, jak i powstałej ostatnio książki pana mariusza borowiaka
Woda, do której Pan skoczył, nie była aż tak głęboka, przecież miał Pan duże doświadczenie wyciągnięte z pracy nad odcinkami "Sensacji XX wieku". Nie ważne jednak jak głęboka była woda, ale to, że okazał się Pan bardzo dobrym pływakiem. To co można zobaczyć w reklamach wprost zachyca. Pozdrawiam.
