| Archiwum: Październik 2007 |
Klaps
27 marca 2006 roku. Pierwszy dzień. Przez kilka tygodni będziemy w Książu. Pogoda wspaniała: słońce i śnieg. Śnieg, który powienien być w listopadzie, gdy zaplanowaliśmy zimowe plenery. Ale nie teraz! A tu już na samym początku kłopot: scenę treningu komandosów mieliśmy kręcić w ruinach Starego Książa. Niedaleko od zamku, ale prowadzi tam gruntowa droga biegnąca przez łąki i las. Śnieg jest tak głęboki, że nie ma co marzyć o przerzuceniu tam samochodów: ciężarówki z reflektorami, autobus-gaderoba i busy z ekipą ugrzęzną w śniegu. No cóż, nie ma złej pogody, są tylko słabe nerwy.Trzeba zmienić plany, ale we wszystkich jest tak dużo optymizmu i sił nowego przedsięwzięcia, że nikt nie zważa na kłopoty.
Pierwszy klaps i zaczynają się zdjęcia do sceny spotkania komandosów w czeskim hoteliku. Patrzę z niepokojem: aktorzy jeszcze nie weszli w role. Zaczynają improwizować. Na szczęście to świetni aktorzy i coś zaczyna się kleić, ale urok sceny, w której we wnętrzu pokoju dla nowożeńców spotykają się straceńcy wydaje się odległym marzeniem. Myślę: trudno, pierwsze koty za płoty. Ostatecznie można tę scenę "przekręcić". czyli nakręcić jeszcze raz. Tak, to optymizm początku wielkiego przedsięwzięcia.
