Szczerbate koszmary
Na łamach bloga rozwinęła się dyskusja o pewnej pięknej Góralce, która pojawia się i znika w snach moich Przyjaciół. Uznałem, że zniknięcie tej Pięknej Istoty jest szczególnie niepokojące, gdyż pozostawia miejsce dla "Szczerbatego Koszmaru" . Dlaczego szczerbatego, czyli częściowo bezzębnego? Otóż w moim dzieciństwie (pięknym poza tym wspomnieniem) przewijał się taki szczerbaty chłopak, , paskudny, haniebnej postury, podstępny i złośliwy. Chętnie przyjmowal zaproszenia na uroczystości (był nadzwyczaj skąpy, a gdy mógł zaoszczędzić złotówkę na koszt innego człowieka robił to z bezwzględnością godną miliona), a potem zaczynał jątrzyć, plotkować i obmawiać gospodarzy, którzy go zaprosili i nakarmili, kierując się litością wobec jego ohydy. Nie dość tego. Obmierzłość jego wątłej postaci nie nadążała za obmierzłoscią charakteru. Nie darmowe kanapki syciły go lecz wyrządzanie zła innym. Ów szczerbaty odnosił szczególną radość, gdy udało mu się kopnąć kogoś przechodzącego. Im boleśniej kopnął w kostkę tym większą radosć przeżywał. Aż oficjalne przyzwolenie na nienawiść pozwoliło rozwinąć mu skrzydła. Niestety, życie płata figle: w szczycie sukcesów dokopywania odkrył swą odmienność seksualną. I tu dochodzimy do Góralki, która dla niego pozostała postacią z inego wymiaru. Apeluję, do Ciebie Hart, i do Ciebie Akagi, i do Ciebie Lejtnacie: zawieście swe swary o piękną Góralkę. Spróbujmy ratować szczerbatych, oni naprawdę potrzebują pomocy.
> uważnie, Hartowi nie chodzi o A.H. :))))
Ok, przeczytalem jeszcze raz i juz kumam... Zmylila mnie pierwsza czesc jego postu ;-)
>> ponure wnętrze schronu , w którym oszalały
>> dyktaotor najpierw zastrzelił swego kota,
>> później żonę , a na końcu sam stracił życie
> Gwoli scislosci: Czy to nie byl PIES?
Tak to był pies, chyba że jest to analogia do innego populisty, rządącego teraz w innym "wesołym" kraju.
Wracając do snów to mnie podobnie jak poprzednikowi rzadko się śni cokolwiek. W dzieciństwie słysząc kolegów, którzy opowiadali swoje sny cieszyłem sie z tego, ale teraz wolałbym śnić. Może na dziesięć przyjemnych przypadałby ten jeden zły, ale przecież miałbym te dziesięć. Piękne sny też można pamiętać przez całe życie.
Apel powyższy traktuje nadwyraz poważnie - sprawa jest pilna, Góralki zagrożone a szczerbate zjawy trzeba leczyć.
Zajmiemy sie tym.
BTW - Szefie, może jakiś przedpremierowy pokaz "Twierdzy Szyfrów" dla starej (tu myśle o Harcie) gwardii ( tu myśle o wszystkich innych) oraz niektórych członków grup rekonstrukcyjnych, którzy zagarali w filmie? Składam prośby uniżone....
Okazji jest co nie miara....
pozdrawiam
JaH
> ponure wnętrze schronu , w którym oszalały
> dyktaotor najpierw zastrzelił swego kota,
> później żonę , a na końcu sam stracił życie
Gwoli scislosci: Czy to nie byl PIES?
A zreszta... co to ma za znaczenie...? Mnie sie na szczescie nic nie sni - i dzieki Bogu. Wole, zeby mi sie nic nie snilo w ogole niz zeby na 10 przyjemnych snow przypadal 1 taki, ktory sie pamieta przez cale zycie (a tez mam takie sny z dziecinstwa, ktore pamietam do dzisiaj... :-( ).
Na pohybel snom!
Parę dni temu z kolei w czasie snu wypadły mi wszystkie zęby, a to podobno nie jest dobry znak :(
I co ?????? , zbudziłem się zlany zimnym potem - i wcale nie śniły mi się żadne tancerki , Góralki , czy Pomorzanki .
W rojeniach koszmarnego snu zobaczyłem ponure wnętrze schronu , w którym oszalały dyktaotor najpierw zastrzelił swego kota , później żonę , a na końcu sam stracił życie zastrzelony z litości przez adiutanta , gdyż sam bał się to zrobić .
Morał tej opowiastki .
Ludzie - śnijcie o przyjemnych wydarzeniach , bo jak się Wam przyśni to co Bogdanowi , czy mnie , to rano nie będzie już tak wesoło
