| Najnowsze wpisy |
Krytyka, prawie samo-
Wybieram się na zlot eksploratorów przeszłosci. Dziwi Was to? Oczywiście nie, ale ja zastanawiam się, z jakimi wrażeniemi wrócę. Poznałem już wielu ludzi zagubionych w przeszłości, tak bardzo, że zagubili się w teraźniejszości, jak na przykład Łukasz.
A teraz samokrytycznie. To takie modne. A tak, a propos, czy zauważyliście, że kilkudziesięciu ludzi potrafi narzucać swoje zdanie narodowi? NARODOWI! I to takiemu jak POLACY!NIe udało się to zaborcom i okupantowi, z ich armiami. A tu proszę! Warto ICH wpisać do księgi rekordów, tylko ciekawe pod jakim hasłem? Czekam na propozycje, tylko proszę bez wulgaryzmów wobec nieomylnych i pulchnych. No, właśnie, czy zauważyliście, że ONI są pulchni.Wszyscy, jak jeden mąż, że tak powiem..
I to była ta samokrytyka, ostatni modna, a nawet majaca już swoje modelki, wystawione na wybieg, wynikajaca ze stwierdzenie, że nie dość, iż ten blog odnawia się rzadko, to jeszcze nudny. Podjąłem więc desperacką probę, ocierajacą się o politykę.
Wracając do zjadu ekploratorów przeszlosci, bez wątpienia wspaniałych ludzi. Gdy wrócę, wszystko Wam opowiem, gdyż doszedłem do wniosku, że warto recenzować terażniejszość, aby nie oddać jej Pulchnym. Bo zmarnują.
Klon na Facebook
I się sklonowałem, a właściwie zostałem sklonowany. Na Facebook, stronie do której nigdy nie zaglądałem, a tym bardziej się nie wpisywałem nagle się pojawiłem, ogłaszam, apaluję, zamieszczam moje zdjęcia... I jak się okazuję zdobywam zwolenników. Tylko, że ja nie mam nic z tym wspólnego! W dodatku, żeby facet był jeszcze skuteczny, ale biedak się stara, pracuje, wysila i zebrał jakieś cztery setki zwolenników. Macie pomysł co zrobić z nieudacznikiem?
Tak, jestem
Fakt, dawno tu nie byłem, ale zrozumcie proszę, że nie łatwo namówić pływaka, który trenuje 8 godzin dzienne, aby pojechal na urlop do znanego kąpieliska. I trochę tak jest ze mną. A tu w Pile w Wyższej Szkole Zawodowej spotkałem dwóch sudentów Łukasza i Rafała, którym obiecałem, że jednak do blogu wrócę. I tak się stało. Tyle, że tę obietnicę złożyłem w maju. Hmmm. Czas strasznie szybko leci.
Co nowego? Powoli ogarnia mnie nowa pasja, a właściwie powrót do bardzo starej, czyli motocykla. Wtedy był to SHL i MZ, a teraz Yamaha Midnightstar 1900. Czyli 100 KM i 350 kg wagi. Rasowy cruiser, który nie lubi skręcać, za to na drodze mknie jak burza. Mogłem przypomnieć sobie wrażenia sprzed lat, bo Yamaha postanowila oddać mi to cudo do testowania. Gorzej będzie w drugą stronę.
We francuskich ksiegarniach "La guerre secrete de Staline" , nowa książka (dopiero dostałem egzemplarze autorskie i nie zdążyłem dostarczyć Adminowi, aby zamieścił skan), jako że tłumaczenia poprzednich spodobały się Belgom, Francuzom i Kanadyjczykom.
A cieszy mnie, że parę projektów nabrało tempa i rozmachu. Jakie? Tylko nie pytajcie mnie o "Sensacje XX wieku", bo to nie ode mnie zależy. Trochę za wcześnie, żeby o nich mówić, ale o paru wspomnę. Wróciła propozycja reedycji "Encyklopedii II wojny światowej". Poprzednia pojawiła się w księgarniach w 1994 roku, a więc wiele czasu minęło . Chciałbym, aby ta nowa encyklopedia, jeszcze bardziej niż poprzednia, była po prostu książką do czytania, a nie długim spisem skrótów i opisem walk w miejscach, któych nazwy nic nikomu nie mówią, a więc wiele pracy przede mną.
Rekonstrukcja bitwy pod Mokrą w Lubrzy, a konkretnie w Boryszynie w czerwcu udała się nad wyraz dobrze (jakieś 35 tys widzów). Podobny pomysł powstał w Piotrkowie Trybunalskim, moim rodzinnym mieście i mam nadzieję przekonać władze, że warto zrobić wielkie historyczne widowisko pokazujące i tragiczne dni, gdy miasto było bombardowane, a i piękną walkę 29 dywizji piechoty w rejonie tego miasta.
Jakie następne projekty? Dajcie spokój, już i tak dużo napisałem.
Pozdrawiam Was
Super news...
Trzecia książka, znana pod polskim tytułem „Straceńcy", jest już na półkach księgarskich w Belgii, Francji i Kanadzie. Nad trzema następnymi pracuje już tłumacz, pan Robert Bourgeois, którzy przełożył na francuski „Pana Tadeusza” .
więcej o książce „Straceńcy"
Znowu powrót
Książka o wrześniu 1939 roku - zakończona, płyty ze słuchowiskiem "Żołnierze Honoru" (na podstawie tej książki) już gotowe - nadszedł więc czas powrotu, gdy nadmiar pracy przy komputerze nie przeszkadza by z niego korzystać. Powrotu do blogu oczywiście. Zacząłem od przeczytania wpisów, ale niestety czasu minionego nie da się ożywić. Chciałbym z Wami podyskutować lub odpowiedzeić na niektóre wpisy, lecz widzę, że pochodzą np. z lutego. Dziękuję, że o mnie nie zapomnieliście. Myślę jednak, że w przyszłości termatów nam nie zabraknie. Jak by nie było - jestem.
